Na Święta chcemy pięknie wyglądać, mieć wspaniałe potrawy, mieszkanie wysprzątane i grzeczne dzieci przy stole, a dodatkowo spędzić miło czas z całą rodziną. Dobrze mieć oczekiwania i nadzieje, które wspierają nasze zdrowie i osiągnięcia. Ale czy wszystkie nasze oczekiwania są realne i osiągalne? Czy Święta jak z reklamy nie są tylko fantazją? Zapytaliśmy o to psychologa Piotr Modzelewskiego.

Piotr Kawałek: Większość z nas czeka na Święta z nadzieją, że będzie to wspaniały okres w roku. Czy to nie zbyt naiwne?

– To prawda, iż dla wielu Święta są wspaniałym okresem, ale też spotykam się jako psycholog z narzekaniami i nie trudno im się dziwić. Święta wiążą się z pośpiechem, wysiłkiem, stresem, aby wszystko dopiąć na ostatni guzik. Zgodnie z badaniami Święta są dość stresujące. Ponadto wbrew pozorom nie wszyscy chcą spędzać czas z rodziną, bowiem kiedy tylko się spotkają pojawiają się niewygodne pytania: „Kiedy wyjdziesz za mąż?”, „Kiedy nam przedstawisz swoją sympatię?” lub „Kiedy wreszcie będziecie mieć dziecko?”. Nie zawsze chcemy o tym rozmawiać, nie zawsze chcemy się tłumaczyć, chociażby dlaczego żyjemy w konkubinacie lub nie mamy dzieci. Potrzeba dystansu do pytań i oczekiwań innych. Niemniej są osoby, które uwielbiają święta.

PK: Dlaczego się tak dzieje, że długo oczekiwane święta nie zawsze są dla nas przyjemne?

– Spotkanie przy rodzinnym stole, choć może być źródłem przyjemności, może i być źródłem stresu. Nie tylko chodzi o wspomniane wyżej niewygodne pytania, ale także o to, że będąc na spotkaniu rodzinnym i siedząc parę godzin ze sobą łatwiej się pokłócić. Niektórzy mając już historię kłótni za sobą boją się Świąt. Ponadto jednak wszystko chcemy mieć dopięte na ostatni guzik. Ta presja nie pomaga, a wręcz szkodzi i odbiera radość. Inną kwestią odbierającą radość jest zwyczajne zmęczenie. Zakupami, przygotowaniami. Dzieciom jest łatwiej, one z reguły wyczekują siedzenia z rodziną, wyczekują prezentów na Zajączka. Są bardziej bierne, a cały ciężar przygotowania spada na dorosłych.

PK: Pewnie młodzi chcieliby szybciej odejść od stołu? Co jednak jeśli musimy siedzieć przy stole, a jednak nie chcemy?

– Żyjemy w demokracji i nie musimy spełniać w pełni oczekiwań innych. Nie ma reguły, nikt nie każe nikomu spędzać Świąt z rodziną. Można przecież wyjechać na Święta. Decyzja należy do nas. Często lepiej jednak od ucieczki jest zmienić swoje nastawienie i umieć puszczać słowa i pytania innych mimo uszu. Nie przejmować się tym, nabrać dystansu. Wtedy, nawet jeśli do końca nie chcemy siedzieć długo z rodziną przy stole, będzie nieco lepiej.

PK: Co zrobić aby Świętami zainteresować dziećmi? Młodym szybko się nudzi…

– Warto pomyśleć wcześniej jak im zorganizować czas. Czy w trakcie Świąt będą także inne dzieci? Czy możemy znaleźć jakieś gry i zabawy, w które można zaangażować nawet dziadków? Może to być świetny sposób, aby po uroczystym wspólnym jedzeniu zacząć wspólnie się bawić i integrować. Warto znaleźć sposoby, które zaangażują młode, średnie i najstarsze pokolenie. Gry planszowe czy karciane mogą być nieocenionym wsparciem i ożywić nawet przynudzające już przyjęcie.

PK: A czy w ogóle można uniknąć tematów drażliwych?

– Zwyczajnie starajmy się ich nie poruszać sami, a jeśli ktoś zada nam jakieś pytanie, które nam nie za bardzo będzie odpowiadało starajmy się zachować takt. Gdy człowiek odpowiada w sposób asertywny, spokojnie, taktownie, nie agresywnie to nawet łatwiej jest wytłumaczyć, czemu nie ma się nadal żony. Zwykle wtedy inni akceptują bardziej takie wyjaśnienia. Po prostu trzymajmy nerwy na wodzy.

PK: Co jeszcze można poradzić, aby spędzić bezstresową Wielkanoc?

– Jednym z nich jest nauka odpuszczania sobie. Właściwie to powinniśmy tego uczyć się do wielu spraw w naszym życiu, nie tylko w kontekście Świąt. Czasami lepiej nieco ograniczyć oczekiwania i wymagania, wtedy uwolnimy się od presji. Jeśli wiemy, że z czymś sobie nie poradzimy to darujmy sobie. Przecież nie trzeba mieć najpiękniejszych pisanek i w tym roku. Przymus psuje nastrój, a Święta powinny być raczej miłe. Mierzmy też siły na zamiary. To, że w poprzednim roku udało nam się mnóstwo rzeczy przygotować, nie znaczy, że w tym uda się tak samo. Czasem warto przygotować mniej smakołyków, ograniczyć się do tych najbardziej lubianych. Jeśli jednak praca nas przerasta wspomóżmy się częściowo zamówieniem jedzenia.

Piotr Modzelewski, psycholog, psychodietetyk. Posiada wykształcenie pedagogiczne. Pracuje w Akademii Pomorskiej w Słupsku. Autor kilkunastu artykułów naukowych oraz książki o syndromie prokrastynacji (odwlekaniu na potem) pt. Pokonaj Odwlekanie www.pokonajodwlekanie.pl

Udostępnij.