Celem miał być biegun północny. Załoga sterowca półszkieletowego „Italia”, po przymusowym postoju w Słupsku  wyruszyła w dalszą drogę do tego odległego miejsca. Nikt, z będących wówczas na pokładzie podróżników, nie przypuszczał, jak tragiczny będzie finał tej badawczej ekspedycji.

 Historia Słupska nierozerwalnie łączy się ze sterowcami, bowiem miasto to było świadkiem ich rozwoju, okresu świetności i upadku. W podsłupskich Jezierzycach (niem. Jeseritz) znajdował się port lotniczy (Seddin – Jeseritz) przystosowany do obsługi tych „latających cygar”.

Potężne statki powietrzne, które zrewolucjonizowały transport powietrzny, w latach dwudziestych XX stulecia przeżywały okres swej świetności. Wykorzystywane do celów militarnych oraz pasażerskich poddawane były stałym innowacjom, co pozwoliło na ich udoskonalanie.

Jedną z osób zafascynowanych tymi maszynami był Umberto Nobile – włoski konstruktor i wynalazca. W skonstruowanym przez siebie sterowcu półszkieletowym oznaczonym symbolem N-1 i nazwanym Norge, za sprawą norweskiego polarnika Roalda Amundsena, w 1926 r. wziął udział w pionierskim przelocie przez biegun Północny. Ten niebywały sukces rozsławił konstruktora, ale również obnażył  wszystkie jego wady. Porywczość Nobilego przysparzała licznych problemów załodze „Norge”. Konflikt, jaki zrodził się w czasie ekspedycji między włoskim wynalazcą a norweskim podróżnikiem, stał się powodem przyszłej niechęci obu panów. Nie mniej jednak udany przelot rozbudził apetyt Włochów na kolejny sukces, a sława jaką otoczono polarników, tylko pobudzała do działania.

1 2 3
Udostępnij.
  • Kamil Król

    No nawet spoko